Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the pressbook-premium domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/ecoonomy/domains/calypso.ue.katowice.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6170
Czechy szykują się na przyjęcie pacjenta z podejrzeniem eboli

Czechy szykują się na przyjęcie pacjenta z podejrzeniem eboli. Potrzeba specjalnej kapsuły

Jak uspokajają władze, pacjent nie stanowi zagrożenia dla otoczenia. To lekarz z USA, który podczas pracy w Ugandzie mógł mieć styczność z wirusem ebola, ale obecnie nie ma żadnych objawów choroby.

Pacjent z podejrzeniem eboli trafi do specjalistycznego szpitala

Jak informuje PAP, transport odbędzie się z zachowaniem najwyższych środków ostrożności. Mężczyzna zostanie przewieziony specjalną, szczelną kapsułą do Szpitala Klinicznego Bulovka — placówki przygotowanej na leczenie najgroźniejszych chorób zakaźnych. Na miejscu pacjent trafi do izolacji i pozostanie pod obserwacją przez około trzy tygodnie.
Szpital dysponuje specjalnymi salami z podciśnieniem i odizolowaną infrastrukturą, co pozwala ograniczyć ryzyko ewentualnego zakażenia.
Według wcześniejszych informacji do europejskich szpitali ma trafić łącznie sześć osób z grupy ryzyka — jedna z nich właśnie do Pragi.
Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmuje w związku z nowymi przypadkami eboli w Afryce. Ognisko choroby wykryto w Demokratycznej Republice Konga, a zakażenia potwierdzono także w Ugandzie. Obecny wariant wirusa jest szczególnie niebezpieczny — nie ma na niego skutecznej szczepionki ani sprawdzonego leczenia.

Coraz więcej zakażeń i zgonów

Na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga rośnie niepokój związany z epidemią eboli. Najnowsze dane są alarmujące — liczba ofiar przekroczyła 136, a podejrzanych przypadków jest już ponad 500. Służby medyczne przyznają, że sytuację trudno opanować. Coraz więcej wskazuje na to, że wirus mógł krążyć wśród mieszkańców już wcześniej, zanim został oficjalnie wykryty.
Pierwsze oficjalne zgłoszenia pojawiły się dopiero 8 maja br. w prowincji Ituri. Tymczasem — jak przyznaje minister zdrowia dr Samuel Roger Kamba — wirus mógł być obecny już wcześniej.
Zespoły medyczne próbują teraz "nadrobić stracony czas" i odtworzyć przebieg epidemii. Za tzw. pacjenta zero uznaje się pielęgniarkę z Bunii, która zmarła i została pochowana w Mongwalu. To właśnie tam odnotowano najwięcej przypadków i zgonów.
Władze lokalne przyznają, że nie wszystkie przypadki zostały zgłoszone. Część zgonów nie została zbadana, co utrudnia ocenę skali epidemii. — Na poziomie lokalnym system nie działał prawidłowo — zaznacza dr Kamba. To mogło sprawić, że część chorych zmarła jeszcze zanim rozpoznano epidemię.
Eksperci podkreślają, że teraz kluczowe jest dokładne przeanalizowanie sytuacji w społecznościach. Tylko w ten sposób można ustalić, jak wirus się rozprzestrzenił i jak skutecznie go zatrzymać
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Nietypowy szczep utrudnia diagnozę

Za obecną epidemię odpowiada rzadki szczep wirusa ebola — Bundibugyo, który wcześniej wywołał tylko dwie epidemie (w 2007 i 2012 r.). Zdaniem ekspertów może on dawać mniej charakterystyczne objawy niż bardziej znany szczep Zaïre. To duży problem, bo początkowe symptomy często przypominają malarię, przez co choroba bywa rozpoznawana z opóźnieniem.
A to właśnie zwłoka w diagnozie sprzyja dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa wśród lokalnych społeczności.
W niektórych rejonach, jak Mongwalu, część zgonów przypisywano czarom. Pojawiło się też tzw. zjawisko trumny — przekonanie, że każdy, kto dotknie ciała zmarłego, również umrze.
Dodatkowym problemem były ograniczenia diagnostyczne. Jak wskazuje organizacja Save the Children, dostępne testy wykrywały dotąd tylko szczep Zaïre. To sprawiło, że obecność szczepu Bundibugyo przez pewien czas mogła pozostawać niezauważona. Eksperci podkreślają, że takie połączenie — nietypowych objawów, strachu i braków w diagnostyce — znacząco utrudnia walkę z epidemią.

Ebola wymyka się spod kontroli?

Władze ostrzegają, że sytuacja staje się coraz trudniejsza — szczególnie w dużych miastach, takich jak Bunia, Butembo czy Goma. To właśnie tam ryzyko szybkiego rozprzestrzenienia wirusa jest największe. Mieszkańcy alarmują, że mimo upływu kilku dni od ogłoszenia epidemii wciąż brakuje w pełni działających ośrodków leczenia eboli. W Gomie, będącej ważnym centrum handlowym regionu, nie są też przestrzegane podstawowe zasady bezpieczeństwa — takie jak unikanie uścisków dłoni czy noszenie maseczek.
— Idę na granicę, żeby pokazać sytuację ludzi, którzy tam utknęli. Mam maseczkę, ale niewiele osób jej używa — mówi lokalny dziennikarz José Mutanava, cytowany przez BBC.
Opanowanie epidemii dodatkowo utrudnia trudna sytuacja w regionie. Wschodnia część Demokratycznej Republiki Konga od dawna zmaga się z konfliktem zbrojnym i kryzysem humanitarnym.
Organizacja Save the Children podkreśla, że epidemia eboli to kolejny poważny problem na już bardzo niestabilnym tle. Część terenów objętych chorobą znajduje się w prowincji Ituri, a strategiczna Goma pozostaje pod kontrolą rebeliantów. To sprawia, że walka z wirusem jest znacznie trudniejsza — zarówno pod względem medycznym, jak i logistycznym.

Pomoc międzynarodowa i przypadki zakażeń wśród obcokrajowców

Stany Zjednoczone zapowiedziały pilną pomoc dla regionu — łącznie 13 mln dolarów dla Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy. Rozważane są też kolejne działania, w tym wsparcie przez fundusze ONZ oraz ewentualne ograniczenia w podróżach.
Wśród zakażonych znalazł się amerykański lekarz, dr Peter Stafford, który pracował w szpitalu w Nyakunde w prowincji Ituri. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) poinformowało o ewakuacji jednego obywatela USA do Niemiec i przygotowaniach do transportu kolejnych osób, które mogły mieć kontakt z wirusem.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła epidemię w Demokratycznej Republice Konga zagrożeniem zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Decyzję podjęto po potwierdzeniu nowych przypadków w połowie maja. Władze podkreślają, że korzystają z doświadczeń zdobytych podczas wcześniejszych ognisk choroby. Obecna epidemia to już siedemnasta fala eboli w tym kraju — i kolejny test dla systemu ochrony zdrowia.

Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

BIBLIOGRAFIA

'Ebola has tortured us': Fear grips eastern DR Congo as deadly virus spreads | www.bbc.com

Polska Agencja Prasowa

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu

Warning: Undefined array key "img" in /home/ecoonomy/domains/calypso.ue.katowice.pl/public_html/news_show.php on line 47