pressbook-premium domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/ecoonomy/domains/calypso.ue.katowice.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Gdy latem rząd odradzał kupowanie węgla i proponował, by zaczekać na organizowane wówczas dostawy i obniżkę cen – w TVN nakręcano panikę i straszono: „Węgla nie ma i nie będzie”, bo „trwa kryzys węglowy”. Im bliżej było sezonu grzewczego, tym spirala paniki była nakręcana coraz bardziej. Gdy węgiel dotarł – stacja próbowała przekonać Polaków, że ten się nie pali. Teraz prywatna telewizja załamuje ręce, bo okazało się, że... węgla jest za dużo, z czym wiążą się oczywiście kolejne „problemy”.
W piątek TVN24 wyemitował krótki reportaż ze składu węgla w Mieczewie (woj. wielkopolskie). Właściciel Grzegorz Wulbach oferował do sprzedaży tonę...
zobacz więcej
Trwa kryzys węglowy w Polsce. „Węgla nie ma i nie będzie” – to jeden z tytułów, jakie TVN suflowało czytelnikom i widzom w czasie wakacji. Już wówczas w przestrzeni politycznej i medialnej nie brakowało obaw o to, czy po wprowadzeniu przez rząd embarga na rosyjski węgiel, nie zabraknie surowca do ogrzania domów w sezonie zimowym.
Jak zauważają internauci, stacja od miesięcy przekonywała swoich odbiorców, że na zimę w kraju zabraknie co najmniej kilka milionów ton. We wrześniu nadal przestrzegała: „Jesteśmy w największym kryzysie w historii”.
Gdy rząd przez spółki skarbu państwa zaczął sprowadzać do Polski węgiel z zagranicy, prywatna telewizja w atmosferze skandalu relacjonowała, że australijski surowiec... się nie pali. Dowodem miał być opublikowany przez TVN film, na którym pracownicy ogrodnika z Wielkopolski próbują palnikiem gazowym rozpalić trochę węgla na szufli. Ci, którzy choć odrobinę znali się na paleniu, nie mieli nawet jak skomentować tego „węglowego eksperymentu”. Sam właściciel przedsiębiorstwa przyznał później zresztą, że czuje się wykorzystany.
Dzięki specjalnym rządowym regulacjom zawartym w tzw. ustawie węglowej maksymalna cena, za jaką samorząd może sprzedawać węgiel mieszkańcom to 2 tys. zł brutto. Pod koniec października pierwsze dostawy surowca dotarły do mieszkańców. Szybko okazało się, że te samorządy, które były otwarte na współpracę z rządem, mogą zapewnić węgiel nawet w dużo atrakcyjniejszej cenie niż przewiduje maksymalny próg zapisany w ustawie.
Czytaj więcej: 850 zł za tonę węgla. „Nie możemy stać z założonymi rękami”
Także w tej sytuacji stacja TVN doszukała się „problemu”. W najnowszym reportażu przekonuje, że węgla jest za dużo i „nie ma jak rozwieźć go po kraju, bo jest wielki korek na torach”.
„Oficjalnie wszystko jest dobrze, nieoficjalnie nie ma możliwości obsługi tak dużej ilości węgla” – słyszymy w najnowszym reportażu TVN.
Skomentował to rzecznik PiS Radosław Fogiel. „Najpierw było wzbudzanie paniki, że nie będzie węgla, później miał się nie palić, teraz, gdy coraz więcej przybywa go z zagranicy, trwa desperackie poszukiwanie kolejnego tematu, którym można straszyć” – napisał na Twitterze.
Swój przekaz w zadziwiający sposób zmieniły też inne media, które niedawno alarmowały, że węgla zabraknie. Portal money.pl należący do Grupy Wirtualna Polska pisze, że ceny węgla na światowych rynkach spadają, a polski rząd „się pospieszył”.
„Samorządy będą dystrybuować węgiel za 2 tys. zł. Tymczasem ceny tego surowca na światowych rynkach spadają. Zdaniem niektórych ekspertów wkrótce „rządowa cena” może być wyższa od rynkowej. Dodają, że ceny węgla w niedalekiej przyszłości będą zależeć m.in. od pogody” – napisano w artykule, którego tytuł w odnośniku brzmi: „Ceny węgla lecą na łeb, na szyję. Rząd się pospieszył?”.
Wpolityce.pl zwraca uwagę, że w ten sposób portal „subtelnie sugeruje, że rząd pospieszył się z zakupem węgla, ponieważ teraz (m.in. w związku z wyjątkowo ciepłym październikiem) ceny tego surowca spadły”.